 |
źródło ryciny: Kłosy, 8 sierpnia 1868
|
Do zwichnięcia na które się dzisiaj w niewiastach uskarżamy, przyczyniło się wiele innych powodów, które w ciągu tej pracy przytoczę, ale pominąć tu nie mogę głównej przyczyny, na którą może mało kto zwrócił uwagi.
W ostatnich czasach, zły duch chcąc wyobrażenia o porządku i prawdzie pomieszać, i świat zawichrzyć, podniósł sztandar bezwzględnej równości i obwołał niezrozumiale wprawdzie, ale łudzące godło postępu. Te dwa wyrazy, rozwlekły się po ziemi kłębami dymu i swędu, tak, iż świat niemi zagorzał. Źe zaś tej chorobie uległy i nasze poczciwe niewiasty, przeto w odurzeniu, zdawało się im, że naturalne szranki któremi Bóg dwie płcie rozgrodził zburzonemi zostaną i że tak wszyscy jak i wszystkie dobrodziejstw powszechnej niwellacyi używać będą. Ztąd też wyrodziła się myśl samowoli, czyli indywidualnej niepodległości, która poczęta już łamać szczeble hierarchicznego w rodzinie porządku.
Postęp ze swojej strony, budził ludzi do ruchu i biegu, stosując rozkładową zasadę równości do wszystkich stosunków społecznych; — był to ów kusiciel, który odziany szatą z ułudy tkaną, i opromieniony urokiem nowości, pociągał za sobą niebaczne ofiary ku celom nieoznaczonym. W tym jego czwałowym a często i wirowym biegu, ruszyła rzesza na oślep, i wdzierała się na wyżyny, gdzie im pycha albo próżność gotowała wieńce. Zuchwalsi i silniejsi dobiegłszy pierwsi do szczytu, pierwsi też w zawrocie głowy kark sobie złamali. Słabsi ubiegłszy w pół drogi ze wstydem na dawny poziom cofać się musieli, a zamieszane w ten pochód niewiasty, od razu na krętych pobłądziły ścieszkach, i dotąd chodzą nieutartym manowcem pomiędzy fikcyą a rzeczywistością. Oh, jak mi serdecznie żal, tych naszych kochanych dziewic, żon i matek które zamiast siedzieć w domu i podpierać trzy jego węgły, trzema cnotami, wiary, miłości i nadziei, tułają się po bezdrożach pogańskiego Olympu, otrąbując piskliwym głosikiem chwałę postępu którego nawet nie rozumieją!— Jak mi żal tych rączek które składając się w modlitwie do Pana Boga, trzymały niemal w dziewiczych piąstkach błogosławieństwo dla rodzin i szczęście dla kraju, dzisiaj bezsilne ale zuchwałe, podnoszą się do groźby. — Jak mi źal tych drobniuchnych nóżek, które wydeptywały ścieszki do kościoła i do chat ubogich, lub też zwijały się około zarządu domu i rodzinnych trosków, a dziś ruchów ulicznych walają się pyłem.— Och, jak mi źal tych ustek, z których rzewna modlitwa płynęła ku niebu, a wracała na ziemie pociechą, pokojem; jak mi ich żal, że dzisiaj oniemiały Bogu, a ludziom niosą zwadliwe gadulstwo. Jak mi żal tego serca, które Bóg stworzył ku miłości, napełnił łaską, ogrodził pokorą, cierpieniem uzacnił, a dziś w tem dziwnym uczuć alembiku, komarzy się jad wycedza z przekory i złoslek.— Ale co jest ważniejsza: oto żal mi tej duszy Niebu przeznaczonej, która i nas ku świętym pociągała sprawom, i sama na anielskich unosząc się skrzydłach, dwu światów obywatelstwo połączyć umiała, dzisiaj niestety, w ziemskiem zatopiona, i tego nie pozyska i niebo utraci.
Nieobliczone krzywdy i szkody zrządził duch obłędu, iż podniecając pychę niewiasty i męźczyzniając ją, pozbawił nas szczęścia i pociechy, a niewiastę uroku i lepu, przez któryśmy jak muchy lgnęli do serca niewiasty prostej w uczuciach, pobożnej, skromnej i kochającej.
Ta wielka różnica zachodząca w duchowych przymiotach, płci obydwóch stanowi właśnie siłę ich wzajemnego pociągu; równowaga zaś tych przymiotów, ich kombinacya i dopełnienie, jest zasadą duchowej spójności. — Chcieć więc w istotach jednej płci zgromadzić przymioty dwóm przysługujące, i obok słabości stawiać siłę, obok tkliwości męztwo, obok biernej cierpliwości wstępną czynność i wolę uporną, jest to targać się na porządek prawem Bożem ustanowiony, i działać z obrazą stwórcy a z krzywdą stworzenia. Nie dadzą się nigdy przestawiać przymioty ducha, tak jak się nie da przemienić jedna płeć na drugą, i jeżeli kiedy niewiasta wyrobi w sobie sztucznemi środkami przymioty swej naturze przeciwne, to zawsze dzieje się to ze szkoda porządku.
Dla streszczenia moich uwag, podaćby można za ogólne prawidło, iż jako głównym czynnikiem jest w niewieście serce, a w mężczyźnie głowa, tak też u niewiasty więcej przymioty uczucia, a u mężczyzny umysłowe zdolności wykształcać należy. Niewiasta powinna górować wychowaniem a mężczyzna nauką. Nie idzie zatem aby zaniedbywać wt niewieście część naukowego wykształcenia, ale mówimy tu, iż to nie jest jej głównem zadaniem, i że zmieniać każdego właściwej roli nie godzi się, bo jak mężczyzna bez rozumu jest bałwanem, tak niewiasta bez uczucia jest potworem; i jak głowa nie obejdzie się bez światła, tak też serce nie obejdzie się bez ciepła. Że zaś od kombinacyi światła z ciepłem byt świata zależy, tak też na połączeniu rozumu męża z uczuciem niewiasty polega szczęście rodziny. Prawidło to zapoznane, tak przez mężczyzn jak i przez niewiasty, dało powód dzisiejszemu społeczeństw zwichnięciu! Mężczyzna uwierzył w bezmyślną siłę, a niewiasta uwierzyła w samą myśl bez siły. Mężczyzna zbryłowaciał, a niewiasta się zeteryzowała. Pierwszy odepchnął nauki, a druga pogardziła uczuciem jako słabością; ztąd to większa część mężów chodzi w czepkach a niewiasty przywdziały kamizelki, i niezadługo do trzewików przypną i ostrogi. To, na co już dotąd patrzymy jest śmieszne i smutne, a to, coby się w następstwie tej zasady rozwinąć mogło, nader byłoby nieszczęśliwe.
Źródło:
Noworocznik Katolicki dla Dam na Rok1885, Kraków 1885